Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2026

W internecie

Obraz
  W internecie- czyli w tej porąbanej przestrzeni, tu rodzi się wszystko co twórcze. Tylko to co twórcze, ma też drugie dno. Tu jest masa hate i oceniania, ale też podziw. To cholerne miejsce, w którym można zawrzeć nowe przyjaźnie, związki, dowiedzieć się o najgorszych chorobach, ale i być ocenionym. I choć uczę się tego, i choć znikam, to chciałabym dokończyć ten króciutki post. Chciałabym Wam powiedzieć coś prostego i oczywistego, coś mądrego. Szczerze jak zawsze, o tym że nigdy nie znacie historii ani rozmiaru i zawartości  buta twórcy, bo widzimy i oceniamy go, przez pryzmat króciutkich wpisów, a nie wiemy z czym się mierzy. Możemy chcieć być kimś, mieć życie jak ktoś- ja tak na serio, nie wiedząc z czym ta osoba mierzy się na co dzień. Nie wiedząc jakie ma myśli, i że może teraz ma kryzys. Zachęcam do jednego, no może nie tylko. Bądźcie dumni z siebie, jesteście wystarczający. Pomagajcie innym, może dacie komuś ten puzzel brakujący, do jego układanki. Dziękuję za wszystk...

Jak odchorować… i iść dalej

Obraz
  Hej! Mnie dawno nie było, ale dużo sobie uświadomiłam. Nastał Nowy Rok- przesyłam najlepsze życzenia. Działo się bardzo dużo, przeszłam operacje. Już jest w miarę dobrze. Ale ten strach, stres. Bo o potrzebie operacji dowiedziałam się w rocznicę śmierci Marcina, sprawiły że uświadomiłam sobie, jak stres potrafi nas zaorać. Uświadomiłam sobie też, dzięki wielu czynnikom, że warto iść dalej. I zapisywać nowe karty- na nowo. Bo trzeba to po prostu, to co było puścić w cholerę. Nikt za Nas życia nie przeżyje, i nikt nie da Nam takiego szczęścia co my sami. Dlatego #spełniammarzenia, i poświęcam się pasji. Dlatego też może los rozłączył mnie z bliskim dla mnie miejscem, którego nigdy nie zapomnę. Dlatego też po wielu wiadrach wylanych łez- wiem, że to mi wyjdzie na dobre i może dzięki temu żyje. Jestem wdzięczna za to co było, ale też wdzięczna za to, że mogę iść dalej- z podniesioną głową i opuszczoną gardą. Dziś idę po swoje, nowe życie bez Marcina, ale blog zostawiam, może ktoś będ...

Prezent na rocznicę…

Obraz
 Ostatnio była rocznica męża, wtedy pomyślałam o super, idę dalej, bo mogę, wszystko przerobiłam, a tu dupa, wyobraźcie sobie że dostałam taką niespodziankę zdrowotną na (prawie) rocznicę męża. Dostałam też takiego wywalenia emocji, takiego stresu, że leżałam i wyłam 3 dni. Po tych paru dniach, tak mi odpuściło że myślałam że już po mnie; takiego bólu kości, i głowy na tle nerwowym nigdy nie miałam. Na szczęście wiem, że wszystko dobrze się skończy. Najlepsze, że trochę lekarzy odwiedziłam Nim pomyśleli, co i jak. A finalna diagnoza padła w ROCZNICĘ ŚMIERCI męża. I wiem, że to nie przypadek, ale wiem też że ja jeszcze nie chce widzieć się z mężem, i że nie mam nowotworu, wobec czego żyję, ze świadomości, że to co przyszło to nic innego jak informacja dla mnie; gdzie zajrzeć, by było lepiej. Wiem teraz też jak ważne otaczać się tymi, dla których jesteś ważna, i którzy dadzą dobre słowo, a  nie piąche gnoju. https://buycoffee.to/glejaktonietak