Posty

Chory choremu wilkiem.

Obraz
(Foto własne archiwum)- Mąż I zrobił za życia.  To ja dziś na temat jak chorzy się wyzyskują wzajemnie. Ale dziś opowiem o historii, gdy pomogłam osobą w potrzebie. Jedna z nich była chora. Miałam dostać zwrot za prywatne zawiezienie wieczorem w środku nocy + za tematy zdrowotne, na które założyłam. Gdy zaś dostałam zwrot, zostałam szantażowana jakobym niby sama pożyczyła te pieniądze i miała choremu zwrócić.  Kolejna sytuacja dotyczyła tego, jak kolejne osoby mając świadomość mojej sytuacji z chorym mężem, a swoją kiepską chciały pożyczać pieniądze oraz brać bliki na fast foody i rozrywki. Najlepsze jest to, że wśród tych proszących były osoby chore i mające chore osoby. Wśród nich była osoba, której udostępniałam zrzutkę, a ona przekreśliła mojego wtedy narzeczonego jako bez szans. Bo zbiórka słabo szła. Kilka osób jak usłyszało, że glejak- to krzyżyk postawili na Nas. A jeszcze inna koleżanka wyła do księżyca, o sytuacje z chorą mamą. Podobno , a wynikało to z jej relacji k...

Wysrałam swoje żale!

Obraz
(Foto archiwum własne)   Tak więc nie napisałam, nie podzieliłam się, ALE …Odblokowałam kogoś z Jego otoczenia i napisałam co mi leży na wątrobie. Oczywiście wulgaryzmy, na bardziej cenzuralne słowa poprawił mi chat.  Czy żałuję? Ni chuja! Czy dostałam odpowiedź? Nie! Czy było to do przewidzenia? Zależy jak na to patrzeć. Ale nie jestem usatysfakcjonowana, bo dla mnie ktoś kto szczeka na mnie, za moje wyczyny powinien umieć przeprosić. Powinien przyznać się do błędu, zaproponować rozejm, wsparcie. Może szczerość? Tu wiele osób mówiło, by nie spodziewać się cudów. Ale sam fakt pomógł mi chyba co nie co pogodzić się z mężem, z sytuacją. Łatwiej mi iść do przodu. Dlatego uważam i po raz kolejny powiem JEŚLI COŚ CZUJESZ- ZRÓB TO! Zrób to, może dla Ciebie to zbawienne, a cudze rady wywal w kosmos. Nie są potrzebne. Jeśli ktoś z Tobą we wszystkim nie jest, jako towarzysz i nie wie wszystkiego… NIECH WYPIERDALA Z MĄDRYMI RADAMI. Jednej lata temu się posłuchałam, i stratnie na ty...

2 rocznica- gorzej jak myślałam.

Obraz
   (Foto własne, by moja podróżna)   O tyle o ile staram się ogarniać, o tyle kilka dni przed rocznicą stałam się nie do wytrzymania. Krzyczałam na wszystkich, przeklinałam i płakałam w pracy. Ja nie chciałam żyć, myśl o tym że mogłam mieć rodzinę równie wcześnie, co wpierdol od życia, mnie rozwaliło. Żyć mi się nie chciało, nie miałam siły. Podniosły mnie z tego gówna moje cudowne kumpele, jestem im mega wdzięczna. Sama niepewność co do przyszłości jest mega przytłaczająca i załamująca. Sam fakt czekania na ,,cuda z Nieba”, w które przestałam wierzyć, jest do dupy forever.  Wiem, że dużo było u Nas niedociągnięć i trudnych rzeczy, wiem ile choroba zrobiła i co on spieprzył, ale fakt że jako młoda kobieta mam 4 lata w dupe- nie jest ok. 2 lata na Jego chorobę, 2 na żałobę. Dla mnie to wystarczająco dużo, aby dostać kurwicy za stracone lata, w których się mogło wiele zmienić i pojawić. Gdy poznałam M, byłam na tyle szczęśliwa, że byłam gotowa wcześniej mieć rodzi...

Nienawidzę go- taki koniec żałoby.

Obraz
(Zdj archiwum własne)    Nienawidzę go. Są momenty gdzie myślę, że wybaczyłam. Są takie, że bym go zatłukła. Ja już nie mam myśli, że chce bym on żył. Dziś bym go w pizdu zostawiła, i dała kopa w dupę na rozmach. Nienawidzę go. Za stek kłamstw. Nienawidzę, za to że wszedł w relacje ze mną pierdoląc moje wartości. Ja go nienawidzę, za to że pojawił się w moim życiu i zabrał mi szczęście, które mogłam mieć wcześniej. Nienawidzę go za to jak się na mnie upierdolił, na relacje ze mną. Teraz już wiem, on nałogowiec uzależniony, ja skrzywdzona po chorym domu… Nienawidzę go za stek manipulacji, za to ile zabrał spokoju. Nienawidzę go ZA GUZA którego MI wycięli, i obwiniam gnoja za poznanie Jego. Nienawidzę go, za nieuczciwość, udawanie kogoś kim nie był. Za to, jak manipulował moimi lękami. Nienawidzę go kurwa za ten ból; za to jak pozwalał mnie szmacić swojej rodzince, za to że był gaciami spruchniałymi nie mężczyzną. Nikt mi nie wmówi, że przesadzam- WSZYSTKIEGO jego ex mnie ostrze...

Znaki od męża….

Obraz
 Znaki od zmarłych to coś co trzyma przy życiu i nadziei, gdy ktoś umiera… Mi pomagało uświadomić sobie, że jest tak jak obiecywał. Że jak mu powiem daj znak jeśli jesteś, kochasz to nie da, ale jak wyje rozedrgana emocjonalnie i daje mu do zrozumienia, że nie żyje i pierdoli to co ja czuje to już jest inaczej… Prosiłam go o znak, ,,bo ja nie wiem, co robić” i dostałam na rocznicę ślubu, propozycje prelekcji o własnych doświadczeniach ,,pozagrobowych”. Innego razu krzyczałam, że go nie ma, i nic nie da mi- nawet moich ukochanych, głupich kwiatków. Myłam wtedy tzn. Gary. I talerz, który spadł połamał się w locie i zahaczył mi o nogę.  Kiedyś podczas wizyty na cmentarzu wyłam, rwałam trawę dookoła, i mówiłam mężowi, że ma w dupie mnie i mój ból. Zapalałam mu świeczkę, ale nie mogłam tego zrobić. Skomentowałam, że kłóci się ze mną, jak zawsze o swoje zdanie. I w tym momencie na 2 części rozerwała się zapałka. (Tak jak na zdj.) Nie mówiąc o tym, że jak zmarł to czułam się tulona c...

(Ah) Gdyby mieć takie problemy!

Obraz
Ostatnio bardzo pożarłam się z gościem z otoczenia. Dotyczyło mojego wpisu; gdzie z własnego doświadczenia krytykowałam i punktowałam red flag ezo i niekonwencjonalnych biznesów. Zrobiłam rozważanie, ale z poziomu młodej i kiedyś zapatrzonej w tym kierunku osoby. Zaznaczę też iż mam 24 lata.  Po czym pokazuje mi się komentarz znajomego; […] Chciałbym mieć takie problemy jak Ty. Fakt komentarz dotyczył, że dużo myślę jak na swój wiek… szkoda tylko, że miał na końcu takie umniejszenie. Bo te moje wielce problemy, to 20 lat pełnych cierpienia, choroba i śmierć własnego męża, walka z systemem. Ciekawe czy należałoby takiemu mądremu i oświeconemu wyliczać, czy łechtać ego.  Zastanawia mnie, jakim prawem i jak nisko trzeba upaść by do niczego sprowadzać; tak mocne przeżycia. I to przez osobę co znam na tyle, że wiem że przysłowiowej dupy to nie tarła współmałżonkowi na łożu śmierci, ba nawet komukolwiek…  Przykre jest to, że takie zachowania są częste. Osobiście odbieram przyró...

Najgorsze MOJE błędy przy bliskim z glejakiem.

Obraz
  Obrazek AI Zawsze piszę tutaj, gdy potrzebuje. Dziś postanowiłam napisać, coś co chodziło, za mną od dłuższego czasu. Ostatnio przeglądając na, którą zbiórkę wrzucić natykam się na pewną powtarzającą się rzecz; pacjent z glejakiem, po diagnozie lub z niewyciętym do koñca guzem PROWADZI AUTO. I ja swego czasu mężowi na to pozwalałam.  Aż dostałam olśnienia…Wtedy wówczas klucze ukradkiem wynosiłam, by nie miał do nich dostępu.  Guz w głowie, stres, migające światła to czynniki, które mogą wzbudzić atak padaczki. W każdej chwili; nawet szybkiej jazdy. Co w sytuacji, gdy gdy trzeba  wyhamować ? A co jak nagły ,,wyskok pieszego” spowoduje atak? Murowana TRAGEDIA. No właśnie na pierwszy rzut oka o tym nie myślimy, ale konsekwencje i sumienie będą na całe życie. Kolejna sprawa, to zmuszanie bliskich/ decydowanie w pełni świadomej i kontaktującej osoby , robienie jej wyrzutów i dany wybór, sposób leczenia. Awanturę robimy jako współtowarzyszący, patrzący z boku. Gdy oni pr...