Chory choremu wilkiem.
To ja dziś na temat jak chorzy się wyzyskują wzajemnie. Ale dziś opowiem o historii, gdy pomogłam osobą w potrzebie. Jedna z nich była chora. Miałam dostać zwrot za prywatne zawiezienie wieczorem w środku nocy + za tematy zdrowotne, na które założyłam. Gdy zaś dostałam zwrot, zostałam szantażowana jakobym niby sama pożyczyła te pieniądze i miała choremu zwrócić.
Kolejna sytuacja dotyczyła tego, jak kolejne osoby mając świadomość mojej sytuacji z chorym mężem, a swoją kiepską chciały pożyczać pieniądze oraz brać bliki na fast foody i rozrywki.
Najlepsze jest to, że wśród tych proszących były osoby chore i mające chore osoby. Wśród nich była osoba, której udostępniałam zrzutkę, a ona przekreśliła mojego wtedy narzeczonego jako bez szans. Bo zbiórka słabo szła. Kilka osób jak usłyszało, że glejak- to krzyżyk postawili na Nas. A jeszcze inna koleżanka wyła do księżyca, o sytuacje z chorą mamą. Podobno , a wynikało to z jej relacji kilkusekundowych co pare dni, że opiekuje się. A sama w temacie żałoby, hospicjum i radzenia sobie krzyczała i umoralniała najmocniej. Gdy tylko założyła zrzutkę, wrzuciłam jej mimo Naszej sytuacji tzn. Dychę, ona nawet nie odwiedziła Nas ani razu. Nie udostępniła zrzutki. Inne osoby w necie; nie podobała im się różnica wieku, zdjęcia z ,,telefonu” albo to, że nie ma dzieci, to nie ma dla kogo żyć. Ludzie są bezwzględni, tak samo jak oskarżyciele o spam i żebranie. Nienawidzę… karma na szczęście wraca. Nigdy nie wiadomo co komu i jak.
Zosia

Komentarze
Prześlij komentarz