Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2026

Znaki od męża….

Obraz
 Znaki od zmarłych to coś co trzyma przy życiu i nadziei, gdy ktoś umiera… Mi pomagało uświadomić sobie, że jest tak jak obiecywał. Że jak mu powiem daj znak jeśli jesteś, kochasz to nie da, ale jak wyje rozedrgana emocjonalnie i daje mu do zrozumienia, że nie żyje i pierdoli to co ja czuje to już jest inaczej… Prosiłam go o znak, ,,bo ja nie wiem, co robić” i dostałam na rocznicę ślubu, propozycje prelekcji o własnych doświadczeniach ,,pozagrobowych”. Innego razu krzyczałam, że go nie ma, i nic nie da mi- nawet moich ukochanych, głupich kwiatków. Myłam wtedy tzn. Gary. I talerz, który spadł połamał się w locie i zahaczył mi o nogę.  Kiedyś podczas wizyty na cmentarzu wyłam, rwałam trawę dookoła, i mówiłam mężowi, że ma w dupie mnie i mój ból. Zapalałam mu świeczkę, ale nie mogłam tego zrobić. Skomentowałam, że kłóci się ze mną, jak zawsze o swoje zdanie. I w tym momencie na 2 części rozerwała się zapałka. (Tak jak na zdj.) Nie mówiąc o tym, że jak zmarł to czułam się tulona c...

(Ah) Gdyby mieć takie problemy!

Obraz
Ostatnio bardzo pożarłam się z gościem z otoczenia. Dotyczyło mojego wpisu; gdzie z własnego doświadczenia krytykowałam i punktowałam red flag ezo i niekonwencjonalnych biznesów. Zrobiłam rozważanie, ale z poziomu młodej i kiedyś zapatrzonej w tym kierunku osoby. Zaznaczę też iż mam 24 lata.  Po czym pokazuje mi się komentarz znajomego; […] Chciałbym mieć takie problemy jak Ty. Fakt komentarz dotyczył, że dużo myślę jak na swój wiek… szkoda tylko, że miał na końcu takie umniejszenie. Bo te moje wielce problemy, to 20 lat pełnych cierpienia, choroba i śmierć własnego męża, walka z systemem. Ciekawe czy należałoby takiemu mądremu i oświeconemu wyliczać, czy łechtać ego.  Zastanawia mnie, jakim prawem i jak nisko trzeba upaść by do niczego sprowadzać; tak mocne przeżycia. I to przez osobę co znam na tyle, że wiem że przysłowiowej dupy to nie tarła współmałżonkowi na łożu śmierci, ba nawet komukolwiek…  Przykre jest to, że takie zachowania są częste. Osobiście odbieram przyró...

Najgorsze MOJE błędy przy bliskim z glejakiem.

Obraz
  Obrazek AI Zawsze piszę tutaj, gdy potrzebuje. Dziś postanowiłam napisać, coś co chodziło, za mną od dłuższego czasu. Ostatnio przeglądając na, którą zbiórkę wrzucić natykam się na pewną powtarzającą się rzecz; pacjent z glejakiem, po diagnozie lub z niewyciętym do koñca guzem PROWADZI AUTO. I ja swego czasu mężowi na to pozwalałam.  Aż dostałam olśnienia…Wtedy wówczas klucze ukradkiem wynosiłam, by nie miał do nich dostępu.  Guz w głowie, stres, migające światła to czynniki, które mogą wzbudzić atak padaczki. W każdej chwili; nawet szybkiej jazdy. Co w sytuacji, gdy gdy trzeba  wyhamować ? A co jak nagły ,,wyskok pieszego” spowoduje atak? Murowana TRAGEDIA. No właśnie na pierwszy rzut oka o tym nie myślimy, ale konsekwencje i sumienie będą na całe życie. Kolejna sprawa, to zmuszanie bliskich/ decydowanie w pełni świadomej i kontaktującej osoby , robienie jej wyrzutów i dany wybór, sposób leczenia. Awanturę robimy jako współtowarzyszący, patrzący z boku. Gdy oni pr...

Czas nie leczy ran…

Obraz
 Mam doła. Wkurwia mnie, że to do mnie wraca… Że po tak trudnym czasie straciłam marzenia, że runęło wszystko. Że się przesunęło. Nienawidzę życia i ludzi, za to że są tacy co szmacą innych i wartości, i mają zdrowie i miłość. Nienawidzę tego, że nie są przez życie karani, jak Ci zdrowi i posiadający rodziny. Nie rozumiem tego, dlaczego takiego bydła się nie karze. Nie rozumiem dlaczego materialistyczne i podłe osoby, nie mają niepowodzeń, wszystko to zbierają dobrzy i wspaniali ludzie i tacy nie raz na szczęście czekają do usranej śmierci. Że marzenia dobrych osób, mają pokazowe ścierwa, które nie są wstanie usiąść i porozmawiać, z kimś z kogo nie mają korzyści. Brzydzę się takimi ludźmi, życiem. Kiedyś się modliłam dużo, później też w duchowość wierzyłam i tym żyłam, ale nic mi nie pomogło bym po tak zjebanym życiu była szczęśliwa. Jak już myślałam że coś pomogło, to poznałam kogoś, kto zachorował. Do dupy z tym. Z taką wiarą…   https://buycoffee.to/glejaktonietak   ...

Podziękuj i puść!

Obraz
  Foto wlasne Żałoba to gówno. Nie jest liniowa. To dziadostwo robi z serca tatar. Jednego dnia jest względnie ok, drugiego rozpierdol w myślach.                   Pare dni temu byłam na grobie; sprzątnęłam wypłowiałe o stare wiązanki sztucznych kwiatów. Umyłam grób. Ale wiem też, że chce dookoła mieć kosteczkę. Na razie nie chce wywalać na to kasy, na razie nie mam na to. W chorobie i po w Niego dużo inwestowałam. Zapuściłam się emocjonalnie, finansowo wyszłam z dołu po 2 latach. Chcę iść do przodu, choć stoję w błocie tęsknoty. Dlatego, też jedyne, co mogę zrobić to nie dawać kasy na cokolwiek z nim związanego. Poza tym sam za życia przepieprzył ogrom pieniędzy, za które mógłby mieć apartament i mega wystrzałowe auto. A doszło do tego, że w chorobie ani renty, ani ubezpieczenia, ani grosza. I do tego za Jego zagryweczki wszyscy się na Niego wypięli. Poza mną. A powinnam już wtedy też odejść, kopnąć w dupę. Kopnąć dla bezpieczeństwa i k...

Od 2 lat gra żałobą.

Obraz
Obrazek by AI, wg mojego opisu.   Żałoba temat, który każdy przeżywa na 1000 sposobów. Inaczej przeżywają członkowie rodziny na różnych stanowiskach w rodzinie, ale też osoby z różnymi typami charakterów, zasobami etc. Temat żałoby jest bardzo kontrowersyjny. A zdaniem społeczeństwa żałoba ma termin przydatności i brak prawa do wybrzmienia głośno. Zdaniem ludzi, mówiący o żałobie i wkurwieniu na zmarłych są fe. A żona powinna umalować na kolorowo obraz  męża i nie być wściekła. Tylko, że każdy by fruwał emocjonalnie, jakby musiał uciułać na żarcie, czynsz, czasem wynajem, dzieci, przedszkole, wycieczki, zwierzęta i jeszcze mechanika. Każdy by pękł, jakby jeszcze musiał żyć na bombie i wyczuleniu na padaczki i wznowy. Każdy by wykitował emocjonalnie, gdyby musiał sprzątać, gotować, prać, chodzić do pracy, wozić na badania i do szpitali. Ja akurat dzieci w tym układzie nie miałam, ale były też inne Jego tematy w których po dupe byłam umoczona. Była też jak znacie z wpisów j...

Co raz częściej karzę mu spier…

Obraz
Obrazek z generatora AI pod tekst.  Ostatnio mam bardzo ciężki czas; przesyt i dość wszystkiego. Czuje się przebodźcowana i zmęczona ludźmi. Wszystko mnie drażni, a ja w robotę i plany uciekam.  Ostatnio w weekend znowu przyśnił mi się nieżyjący mąż. Jestem na etapie, w którym świadomie puszczam i rozumuje emocje i sytuacje z tamtego czasu. Jestem w momencie, gdy staram sie mieć wywalone na Jego osobę. Fakt to jest mąż, ale nieżyjący. A ja bedąc przy Nim nie ułożę sobie życia. Weszłam w tą relacje, bo liczyłam że będzie tyle opieki i czułości, dla mnie co na początku. W zamin za to zyskałam, do wychowywania czyjeś dziecko, z cudzymi wzorcami i cofające się w rozwoju. I za to ani grama szacunku nie dostałam. Z resztą, gdy ma się wrażenie że partner wchodzi w rokę dziecka, i zmienia się, słabnie to już nie jest w stanie pobudzać nas seksualnie jak dawniej. Nie jest w stanie dać oparcia, siły i wsparcia w emocjach, robi sie pewna forma patologii rodzinnej. Bo będąc żoną, stajesz ...