Podziękuj i puść!
Foto wlasne
Żałoba to gówno. Nie jest liniowa. To dziadostwo robi z serca tatar. Jednego dnia jest względnie ok, drugiego rozpierdol w myślach.
Pare dni temu byłam na grobie; sprzątnęłam wypłowiałe o stare wiązanki sztucznych kwiatów. Umyłam grób. Ale wiem też, że chce dookoła mieć kosteczkę. Na razie nie chce wywalać na to kasy, na razie nie mam na to. W chorobie i po w Niego dużo inwestowałam. Zapuściłam się emocjonalnie, finansowo wyszłam z dołu po 2 latach. Chcę iść do przodu, choć stoję w błocie tęsknoty. Dlatego, też jedyne, co mogę zrobić to nie dawać kasy na cokolwiek z nim związanego. Poza tym sam za życia przepieprzył ogrom pieniędzy, za które mógłby mieć apartament i mega wystrzałowe auto. A doszło do tego, że w chorobie ani renty, ani ubezpieczenia, ani grosza. I do tego za Jego zagryweczki wszyscy się na Niego wypięli. Poza mną. A powinnam już wtedy też odejść, kopnąć w dupę. Kopnąć dla bezpieczeństwa i kogoś kto zadba na wszystkich płaszczyznach, na kogoś kto uchroni przed lękiem w 2 letniej chorobie i 2 letniej żałobie. Emocjonalnie dał mi ogrom, ale… Gdybym wiedziała jak będę cierpieć po stracie, w życiu się bym nie zdecydowała. Nienawidzę go za ten ból, za to ile choroba mi zabrała. I chce mieć to wszystko co straciłam jeszcze raz, na swoich zasadach. A on niech się pierdoli.
Ostatnio powiedziałam mu nad grobem, aby wracał tam gdzie jego miejsce. Nie chcę już. Mam w dupie takie wsparcie z góry, bez fizycznej bliskości.
Zosia

Komentarze
Prześlij komentarz