20 mies z glejakiem, 20 w żałobie


 Hej! Wczoraj minęło 20 mies jak Go nie ma. I wcale nie boli mniej. Boli tak samo. Normalnie sobie radzę, ale 18 dzień miesiąca to największa porażka. Nienawidzę. Mam nadzieje, nic w życiu 18 dnia miesiąca ważnego nie mieć. Bo się wykończę. Boli bardzo. A jeszcze jak w aucie leci Jego playlista? Dramat. Ja chce iść dalej, i co myślę że jestem gotowa, to ch*ja nie jestem. Znaczy chce i myślę, że jestem, ale jak tęsknota wraca to jest mega ciężko. Często myśle jakby życie wyglądało bez choroby, myślę czy mielibyśmy dzieci. Myślę, o tym jakby to wszystko wyglądało. Myślę kto będzie na tym miejscu, bo On by chciał. Ja bym chciała, z perspektywy czasu. Mam ochotę nakopać mu do dupy, że go nie ma. Bo ja próbuje iść do przodu, ale nie raz jest tak ciężko. I myślę, że najbardziej boli ten strach przed tym nieznanym i brakiem szczęścia, na moich warunkach i mojego chciejstwa. Mam ochotę nakrzyczeć, że tak bardzo chciał Nas, a nie był w stanie zostać. Mam pretensje do siebie, że go wybrałam, gdy on zniknął- umarł. Choć rzadko używam tego słowa… Chciałabym sama nie raz mu wyciąć taki numer jak on mnie, i patrzeć z góry jak cierpi. Chciałabym mieć wyjebane. Najlepsze jest to, że można kogoś mieć, a rocznice przechodzić słabo… i to mnie przeraża. Ile jeszcze. 

                                                                              Zosia

Na zdjęciu obrazek, który dla podopiecznej zrobiłam :)


https://buycoffee.to/glejaktonietak



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tzn. Wdowizm

Tak niszczy glejak…