Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2026

Chory choremu wilkiem.

Obraz
(Foto własne archiwum)- Mąż I zrobił za życia.  To ja dziś na temat jak chorzy się wyzyskują wzajemnie. Ale dziś opowiem o historii, gdy pomogłam osobą w potrzebie. Jedna z nich była chora. Miałam dostać zwrot za prywatne zawiezienie wieczorem w środku nocy + za tematy zdrowotne, na które założyłam. Gdy zaś dostałam zwrot, zostałam szantażowana jakobym niby sama pożyczyła te pieniądze i miała choremu zwrócić.  Kolejna sytuacja dotyczyła tego, jak kolejne osoby mając świadomość mojej sytuacji z chorym mężem, a swoją kiepską chciały pożyczać pieniądze oraz brać bliki na fast foody i rozrywki. Najlepsze jest to, że wśród tych proszących były osoby chore i mające chore osoby. Wśród nich była osoba, której udostępniałam zrzutkę, a ona przekreśliła mojego wtedy narzeczonego jako bez szans. Bo zbiórka słabo szła. Kilka osób jak usłyszało, że glejak- to krzyżyk postawili na Nas. A jeszcze inna koleżanka wyła do księżyca, o sytuacje z chorą mamą. Podobno , a wynikało to z jej relacji k...

Wysrałam swoje żale!

Obraz
(Foto archiwum własne)   Tak więc nie napisałam, nie podzieliłam się, ALE …Odblokowałam kogoś z Jego otoczenia i napisałam co mi leży na wątrobie. Oczywiście wulgaryzmy, na bardziej cenzuralne słowa poprawił mi chat.  Czy żałuję? Ni chuja! Czy dostałam odpowiedź? Nie! Czy było to do przewidzenia? Zależy jak na to patrzeć. Ale nie jestem usatysfakcjonowana, bo dla mnie ktoś kto szczeka na mnie, za moje wyczyny powinien umieć przeprosić. Powinien przyznać się do błędu, zaproponować rozejm, wsparcie. Może szczerość? Tu wiele osób mówiło, by nie spodziewać się cudów. Ale sam fakt pomógł mi chyba co nie co pogodzić się z mężem, z sytuacją. Łatwiej mi iść do przodu. Dlatego uważam i po raz kolejny powiem JEŚLI COŚ CZUJESZ- ZRÓB TO! Zrób to, może dla Ciebie to zbawienne, a cudze rady wywal w kosmos. Nie są potrzebne. Jeśli ktoś z Tobą we wszystkim nie jest, jako towarzysz i nie wie wszystkiego… NIECH WYPIERDALA Z MĄDRYMI RADAMI. Jednej lata temu się posłuchałam, i stratnie na ty...

2 rocznica- gorzej jak myślałam.

Obraz
   (Foto własne, by moja podróżna)   O tyle o ile staram się ogarniać, o tyle kilka dni przed rocznicą stałam się nie do wytrzymania. Krzyczałam na wszystkich, przeklinałam i płakałam w pracy. Ja nie chciałam żyć, myśl o tym że mogłam mieć rodzinę równie wcześnie, co wpierdol od życia, mnie rozwaliło. Żyć mi się nie chciało, nie miałam siły. Podniosły mnie z tego gówna moje cudowne kumpele, jestem im mega wdzięczna. Sama niepewność co do przyszłości jest mega przytłaczająca i załamująca. Sam fakt czekania na ,,cuda z Nieba”, w które przestałam wierzyć, jest do dupy forever.  Wiem, że dużo było u Nas niedociągnięć i trudnych rzeczy, wiem ile choroba zrobiła i co on spieprzył, ale fakt że jako młoda kobieta mam 4 lata w dupe- nie jest ok. 2 lata na Jego chorobę, 2 na żałobę. Dla mnie to wystarczająco dużo, aby dostać kurwicy za stracone lata, w których się mogło wiele zmienić i pojawić. Gdy poznałam M, byłam na tyle szczęśliwa, że byłam gotowa wcześniej mieć rodzi...