Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2025

Ślub w chorobie?- prawnie

Obraz
  Hej! Dziś będzie o ślubie w chorobie. Wiele osób, z autopsji, wiem że odradza ślubu, z osobą chorą. ,,Na co Ci chory i niesprawny?”, ,,Daj mu w spokoju chorować!” ,,Nie stać, Cię na coś lepszego?”, to akurat chodziło, za mną w chorobie M od zawsze.  A prawda jest taka, że ludzie różnie postępują, a serce nie sługa.  Gdy Twoja ukochana osoba, jest operowana, staje się niepełnosprawna, dozna uszczerbku na zdrowiu, albo zostanie kaleką w wyniku wypadku, Ty jako ,,nie rodzina” nic nie możesz. Oczywiście są wyjątki typu pełnomocnictwa notarialne, ale kto zdrowy teraz je pisze? I po pierwsze PEŁNOMOCNICTWO LICZY SIĘ ZA ŻYCIA, no i można też je wycofać, ba jak zostanie ubezwłasnowolniony Wasz bliski, to też może ono być nie ważne i macie guzik z pętelką. Poza tym nie wszędzie i nie zawsze przejdą w/w dokumenty. Przykładem jest śmierć, a gdy partner Nam zdaje ostatnią wolę, abyśmy ją  wykonali, chce konkretne wymagania choćby w temacie pochówku, a nie spisał ich wcześniej ...

Tzn. Wdowizm

Obraz
 (Foto własne z galerii) Hej! Dziś temat o byciu wdową- młodą, ja zostałam wdową mając 23 lata. Żoną zostałam 3.5mies wcześniej, mając 22 lata, i marząc od zawsze o tej roli, tzn. Żony. Zawsze chciałam mieć własną rodzinę, być idealną żoną, mamą. Nigdy nie chciałam późno.                       Geriatria? Przerażała mnie.                                             Do dziś pracuję z tym lękiem, tak jak wcześniej z nakładzionym do głowy, za dzieciaka lękiem przed samotnością, byciem niekochaną. To był mój paraliżujący lęk. Lata temu na samą myśl o tym wpadałam w histerię i nie mogłam złapać powietrza. Dziś uważam, że jest dużo, dużo lepiej. Temu też walczę o siebie. Bo MUSI być lepiej, a ja jestem zdania że jak coś wcześniej przepracuje człowiek, to potem dużo łagodniejsze ma życie i świadome. Zacznijmy od tego, że ja w c...

Stres, a Wznowa?

Obraz
  (Obrazek własny)  Hej! Temat ten ,,męczył” mnie od dawna. Wczoraj dowiedziałam się o wznowie dobrej koleżanki, również nowotwór w głowie, lecz nie glejak. Wczoraj rozmawiałyśmy o tym, jak stres wpływa w nowotworach, ostatnio też wymieniłam na ten temat parę słów z Pawłem, który prowadzi własną stronę na Social Mediach. Dodatkowo na praktykach we wspólnotach były podobne tematy, ale na zasadzie nowotwór, a ciągi, skoki dopaminowe, stąd też mój wpis.  Od kiedy pamiętam mój M był bardzo uparty, lubił mecze i transmisje z tematyki okołokryminalnaej. To drugie to ja też, więc gdy tylko rozkręcił się aby pod nosem sypać łaciną, potrafił dostać afazji. Zdaje sobie sprawę, że dostarczał sobie w ten sposób dopaminy i nerwa. Były też momenty, gdy Jego traumatyczne dzieciństwo wracało we wspomnieniach pełnych lęku i płaczu, co sprawia że jestem niemalże przekonana że relacje około rodzinne, i właśnie to cholerne dzieciństwo odcisnęło piętno na Jego zdrowiu. Zawsze gdy zaczynał cho...

Lęk separacyjny w chorobie

Obraz
  (Własne foto)  Hej! Dziś temat, który może kojarzyć się głównie z dziećmi, ale jak widać może też dotyczyć dorosłych. Tak jak dziecko, które idzie do żłobka, płacze, gdy rodzic je zostawia, tak osoba onkologiczna gdy zostaje w domu, może czuć lęk i chęć nasycenia się miłością i obecnością osoby bliskiej. Gdy ja wychodziłam do pracy, a wtedy ro ja Nas utrzymywałam, mój M kładł się na MOJĄ stronę łóżka, ubierał MÓJ polar, i jadł z pełnej lodówki, to co JA najbardziej lubiłam. Był czas gdzie ja się denerwowałam, że wszystko ma dla siebie, a bierze to co moje, dziś już wie jak bardzo chciał nadrobić wspólny czas. Dziś wiem, że chciał wchłonąć na maksa jak najwięcej miłości mojej, bojąc się przy tym porzucenia i samotności. Pamiętam, jak kiedyś miałam ,,manie” siedzenia po pracy, w telefonie i scrollowania facebooka bez celu, potrafiłam przesiedzieć tak i pół godziny, a dom miałam 5min drogi od pracy. Stąd też, M kiedyś zapytał czy ja się z kimś nie zapytam. Do dziś pamiętam jak ...

To (nie) PRZYPADEK

Obraz
(Foto własne, zrobione przez uczestnika)  Hej! Wyobraźcie sobie, albo i nie, że miałam ostatnio myśli że rocznicę ślubu, Naszą pierwszą będę hucznie i niepowtarzalnie świętować. Poszłam pewnego dnia do M na grób i ,,rozmawiałam” z Nim.  Prosiłam o życiowe szanse, aby mi podsuwał, i nagle dostaje wiadomość na messengerze, od mojej koleżanki, z propozycją występu na evencie. Nie mówiąc, o tym że event był kosztowny, i tak się wszystko ułożyło że mogłam tam wejść. Poczułam, że to znak od M. Uznałam, że opowiem o czuwaniu zmarłych nad Nami, o tym jakie znaki Nam dają. Dorzuciłam do tego jeszcze jeden temat. I 3 dni przed skapnęłam się, że… event przypada na NASZĄ PIERWSZĄ ROCZNICE ŚLUBU. Wyobraźcie sobie teraz, że to wydarzenie, odchorowałam, ale oczyściło mnie wewnętrznie i spowodowało, że wiele zmieniłam w swoim życiu; pracę i zakończyłam pewną znajomość. W temacie tej znajomości napisze, że człowiek miał w DUPIE moje NIE, i ciągle emocjonalnie próbował się dobierać. Zasypywał m...