Ślub w chorobie?- prawnie
Hej! Dziś będzie o ślubie w chorobie. Wiele osób, z autopsji, wiem że odradza ślubu, z osobą chorą. ,,Na co Ci chory i niesprawny?”, ,,Daj mu w spokoju chorować!” ,,Nie stać, Cię na coś lepszego?”, to akurat chodziło, za mną w chorobie M od zawsze. A prawda jest taka, że ludzie różnie postępują, a serce nie sługa.
Gdy Twoja ukochana osoba, jest operowana, staje się niepełnosprawna, dozna uszczerbku na zdrowiu, albo zostanie kaleką w wyniku wypadku, Ty jako ,,nie rodzina” nic nie możesz. Oczywiście są wyjątki typu pełnomocnictwa notarialne, ale kto zdrowy teraz je pisze? I po pierwsze PEŁNOMOCNICTWO LICZY SIĘ ZA ŻYCIA, no i można też je wycofać, ba jak zostanie ubezwłasnowolniony Wasz bliski, to też może ono być nie ważne i macie guzik z pętelką. Poza tym nie wszędzie i nie zawsze przejdą w/w dokumenty. Przykładem jest śmierć, a gdy partner Nam zdaje ostatnią wolę, abyśmy ją wykonali, chce konkretne wymagania choćby w temacie pochówku, a nie spisał ich wcześniej to jesteście mówiąc otwarcie w dupie. Bo do notariusza choremu m.in na tytułowego glejaka można iść, ale nie w przypadku gdy chory nie kojarzy podstawowych faktów. Nie wie w jakim mieście się urodził albo co gorsza; jak sam się nazywa. Kolejna sprawa i dość delikatna, ale na czasie to pieniądze. Gdy partner ma długi, a Wy nie chcecie ich przejmować, musi być intercyza u notariusza, jeśli chory, ma przy chorobie regres świadomości, to też jesteście w dupie. Bo albo się nie hajtniecie, albo będzie Was ganiał komornik. I co najlepsze w przypadku, jak było u mnie , i który wylewałam już wiele razy tutaj; gdy Partner ma kijowe relacje rodzinne, chce abyście zrobiły pogrzeb, a nie jesteście rodziną to nie spełnicie tego, ba nawet nie zostaniecie poinformowani o śmierci, a jak złośliwi krewni to zadbają o brak pożegnania, lub poinformowania Was gdzie leży etc. I nie, nie piszę tego jako poradnik ,,oskubania kogoś”, daje Wam narzędzie jak osoby kochające, mogą być kilka kroków przed chciwą rodziną, jak mogą zrobić coś dla swojego związku, aby go przypieczętować. I co najważniejsze, gdy partner osoby chorej, jest ofiarą i workiem treningowym rodziny partnera, to dzięki temu wpisowi chce, aby wiedział jak iść po swoje i rozgonić toksyka w pare minut. Bo to partner, kochający człowiek jest numer 1- czy to u lekarza, czy w urzędzie i nie tylko, a nie krewny z powichrowaną psychiką i przerośniętym ego na punkcie spadku i oczerniana Was. Na koniec dopiszę jeszcze polecam mimo ślubu papier z upoważnieniem od notariusza, bo macie wszystko wtedy załatwione, możecie partnerowi wszędzie pomóc, a w/w mogą Wam naskoczyć.
Zosia
https://buycoffee.to/glejaktonietak

Komentarze
Prześlij komentarz