Znaki od męża….
Znaki od zmarłych to coś co trzyma przy życiu i nadziei, gdy ktoś umiera… Mi pomagało uświadomić sobie, że jest tak jak obiecywał. Że jak mu powiem daj znak jeśli jesteś, kochasz to nie da, ale jak wyje rozedrgana emocjonalnie i daje mu do zrozumienia, że nie żyje i pierdoli to co ja czuje to już jest inaczej…
Prosiłam go o znak, ,,bo ja nie wiem, co robić” i dostałam na rocznicę ślubu, propozycje prelekcji o własnych doświadczeniach ,,pozagrobowych”. Innego razu krzyczałam, że go nie ma, i nic nie da mi- nawet moich ukochanych, głupich kwiatków. Myłam wtedy tzn. Gary. I talerz, który spadł połamał się w locie i zahaczył mi o nogę.
Kiedyś podczas wizyty na cmentarzu wyłam, rwałam trawę dookoła, i mówiłam mężowi, że ma w dupie mnie i mój ból. Zapalałam mu świeczkę, ale nie mogłam tego zrobić. Skomentowałam, że kłóci się ze mną, jak zawsze o swoje zdanie. I w tym momencie na 2 części rozerwała się zapałka. (Tak jak na zdj.)
Nie mówiąc o tym, że jak zmarł to czułam się tulona co noc przez około miesiąc. Tak na łyżeczkę, jakby był obok. A on przed pójściem do hospicjum tak ze mną spał.
Nie raz dawał też znaki, co do niewłaściwych osób, w moim życiu. Najczęściej to tacy, będący ze mną na cmentarzu, obok Jego grobu. Wówczas ,,zrzucał” coś z grobu.
https://buycoffee.to/glejaktonietak

Komentarze
Prześlij komentarz