Nienawidzę go- taki koniec żałoby.

(Zdj archiwum własne) 
 



Nienawidzę go. Są momenty gdzie myślę, że wybaczyłam. Są takie, że bym go zatłukła. Ja już nie mam myśli, że chce bym on żył. Dziś bym go w pizdu zostawiła, i dała kopa w dupę na rozmach. Nienawidzę go. Za stek kłamstw. Nienawidzę, za to że wszedł w relacje ze mną pierdoląc moje wartości. Ja go nienawidzę, za to że pojawił się w moim życiu i zabrał mi szczęście, które mogłam mieć wcześniej. Nienawidzę go za to jak się na mnie upierdolił, na relacje ze mną. Teraz już wiem, on nałogowiec uzależniony, ja skrzywdzona po chorym domu… Nienawidzę go za stek manipulacji, za to ile zabrał spokoju. Nienawidzę go ZA GUZA którego MI wycięli, i obwiniam gnoja za poznanie Jego. Nienawidzę go, za nieuczciwość, udawanie kogoś kim nie był. Za to, jak manipulował moimi lękami. Nienawidzę go kurwa za ten ból; za to jak pozwalał mnie szmacić swojej rodzince, za to że był gaciami spruchniałymi nie mężczyzną. Nikt mi nie wmówi, że przesadzam- WSZYSTKIEGO jego ex mnie ostrzegały przed nim. A ja weszłam w to gówno, zamiast wybrać wartościowego, przystojnego, dobrze ustawionego i klarownego człowieka. Co wybrałam? Gówno- gówno, które miało na swoim koncie masę przekrętów, krzywd i łez ludzkich. Które było nieuczciwe. Mnie było go szkoda w chorobie, i zostałam. A on czuł się jak król, któremu odpierdalało jak sobie wymyślił w danym momencie. 

 Ja wiem, że mąż, dla żony i wzajemnie powinien być najważniejszy… Ale moment, w którym Ty mówisz wszystko jak na spowiedzi, a ktoś choroby swojej i Twoich lęków używa jako karty przetargowej, to ja nie mam już pytań. Jemu choroba była na rękę, mógł kłamać, dalej uprawiać swoje eldorado, i jeszcze wykorzystywać innych na litość. Nienawidzę go, za te perfidne oszustwa, za to że wpierdalał się tam gdzie ktoś był dobry i gdzie mógł coś ugrać. Nienawidzę. Kochałam, wzięłam na wynajem, utrzymywałam, podczas gdy ktoś mnie okradał, nie bronił mojego imienia, i okłamał co do płodności. Dla mnie to najgorsze świństwo, trzymanie kogoś na uwięzi. Dla mnie on nie ma praw być mężem, dla mnie jest śmieciem. Nienawidzę go. A sobie życzę 100-krotności w szczęściu i całkowitej przeciwności jeśli chodzi o partnera i Jego rodzinę. Nie przestanę go winić, bo mógł pójść na terapie i być za siebie odpowiedzialny, a jemu było poprostu wygodnie i korzystnie. A dla mnie tak niedojrzałych na swoje lata i głupich los powinien karać.

Zosia

https://buycoffee.to/glejaktonietak

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tzn. Wdowizm

Tak niszczy glejak…

20 mies z glejakiem, 20 w żałobie