Padaczka na tle miłości

 

Hej! Dzięki Wam za moc wyświetleń. Jeśli chcecie możecie też zrobić jakieś ,,Share”, będzie mi bardzo miło. Dziś co nieco opowiem Wam o tym, jak my radziliśmy sobie z atakami padaczki, tak się składa że M. miał je od początku diagnozy, one sprawiły że zaczęliśmy szukać. A z racji, że wiele metod niekonwencjonalnych, o czym też napiszę innym razem, przerabialiśmy to poprzez dane Nam narzędzia mieliśmy sprawdzać i obserwować w jakich sytuacjach są padaczki.  I tak się stało, że w naszym przypadku pojawiały się jako odpowiedź na bodźce wspomnień o dzieciństwie i myśl o kontakcie z pewną toksyczną osobą z rodziny od męża co nie dawała mu żyć, Nam tymbardziej. A jak ja sobie z tym radziłam? Z padaczką u męża? 

Powiem, Wam że ja dużo rozmawiałam i rozmawiam z ludźmi, którzy borykają się z tą chorobą. Wśród bliskich i przyjaciół jest osoba, co żyje z glejakiem IV aż 6 lat. Znam i takie co 7,8 lat żyją, a nawet i 10-12, a są w 100% sprawne, ale o tym innym razem. 
W każdym razie moja serdeczna koleżanka, przyjaciółka walcząca z glejakiem zawsze wspominała, że podczas ataku zero paniki, tylko łagodnie mówić i być blisko, i tak się składa że ja przy M robiłam. Zawsze siadałam obok Niego, i się przytulałam. Mówiłam, że jestem obok i to tylko atak i zaraz mu przejdzie, a ja jestem blisko i zawsze będę, bez względu na wszystko. I tak potrafiliśmy sobie posiedzieć kilka minut, i M był jak nowo narodzony, jeszcze pytałam go czy potrzebuje relanium albo szklanki wody, po tym ataku. A potem wszystko wracało do normy. Chociaż był czas, gdy M. miał coś na kształt wizji, ale i omamów. Myszy na suficie, umierająca kobieta w naszym łóżku, a także stany lękowe (był zabezpieczony przez psychiatrę) i wtedy nic mu tak nie pomagało jak przytulenie się do swojego kota- do mnie, pamiętam do dziś jak się tulił, mało na głowę mi nie wszedł. Ja momentami się budziłam w nocy i Jego, sprawdzałam czy wszystko jest ok. Po czym dalej  szliśmy spać. M nie miał łatwego życia, wręcz traumatyczne, a ja robiłam wszystko by dostał ode mnie miłość za wszystkie czasy. I nie byliśmy idealni, nie raz się pokłóciliśmy, albo wszystko dookoła latało, my po prostu szybko sobie wybaczaliśmy. I umieliśmy się śmiać. Nasz duet wszystko obracał w żart.
                                                                  
                                                                       Zosia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tzn. Wdowizm

Tak niszczy glejak…

20 mies z glejakiem, 20 w żałobie