Płodność w leczeniu glejaka.
Hej! Dziś ważny i drażliwy temat. Dzieci i płodność, coś co mimo szczerych chęci dane to Nam nie było. Bo lekarze i szpitale, zamiast powiedzieć pacjentowi, aby zabezpieczył się wcześniej, wolą przemilczeć. Albo powiedzieć, jak Nam pewien ordynator na onkologii, 6mies- do roku od zakończenia chemii i można się starać. Szkoda, że nie dodał jeszcze, że chory sam przed sobą wstydzi się nowego image; nogi i ręce cieniutkie, podwójny/potrójny podbródek i brzuch wielki. Do tego glos; jego barwa skacze jak podczas dojrzewania u nastolatka. Do tego wredność; od sterydów, leków, i myślenia napchanego statystykami.
I teraz napisze Wam coś co przegadałam z kilkoma glejakowvmi partnerkami; od czasu leczenia; depakine- gdy łysieją i się trzęsą, sterydy- gdy woda zatrzymuje się w organiźmie i nie ma potencji, a w zamian za to bóle kostnostawowe, I chemia- gdy plemniki są zabijane i uszkadzane, a pacjent słaby. Nie mówiąc już, że na początku onkoleczenia zdarza się coś takiego, jak zatwardzenie.; nie ma wówczas zainteresowania damskimi piersiami, seksem, facet/ partner nie dostrzega jak to jest interesować się kobietą pod względem erotycznym, bo na to najczęściej nie ma miejsca w chorobie nowotworowej. A jak jest u kobiet? Spróbuję napisać Wam post, po zebraniu ochotniczek do rozmowy.
To co chciałabym Wam napisać to, to że te 2,3 substancje w połączeniu z innymi lekami, a już w większości z sobą potrafią naprawdę zmienić partnera o 180*. W przypadku sterydów; często zejście z nich nie jest takie proste, często gwałtowne kończy się błyskawicznym powrotem na nie , ale i też atakiem padaczki i zawrotami. Ze sterydów schodzi się po 0.25. I nie od razu. W każdym razie po combo typu; sterydy+chemia; większość panów jest bezpłodna do końca. Rozmawiałam z parami, co tak właśnie się stało. Dlatego też piszę o tym, bo może komuś uratuje płodność za wczasu. 😀 W tym całym ferworze walki i trudności. Wiem, że pisząc na ten temat na grupach etc, często wyzwala się ogrom hate, bo ,,jakim trzeba być egoistą, aby w takiej chorobie sprowadzać nowe życie na świat”; takim że każdy ma prawo żyć po swojemu, i ma prawo mieć motywacje i radość z bycia rodzicem. Wiem, że hate wyleje się na mnie za to, ale WOLNA WOLA TO PODSTAWA, TY ŻYJ PO SWOJEMU!
#płodnośćwglejaku#glejakowapłodność
Foto z archiwum prywatnego; obraz autorstwa
A Wy jaki macie stosunek do poczęcia dziecka w chorobie? A może Wam się udało? Czy informował Was lekarz o zabezpieczaniu płodności? Z.

Komentarze
Prześlij komentarz