Walentynki na chirurgii


 14.02. To wtedy M zaprosili na operacje. Ja trzymałam kciuki. Chciałam przyjechać na operacje, ale M mi nie pozwolił. Może i dobrze. Operacja miała być chyba ok 12. Ja w pewnym momencie zasnęłam i zobaczyłam w śnie mojego partnera, mówił kochani zaczynamy, jakie było moje zdziwienie gdy okazało się że zoperowali go wcześniej o godzinę. I jeszcze nic mu nie było, to ja wymiotowałam i miałam biegunki z nerwów. Jedyne co mieliśmy wspólne we dwoje, to że bolały Nas głowy; Jego od operacji, mnie z wrażeń. Fakt M bredził bardzo, o wszystkim, jedyne inne rzeczy to zaraz po wybudzeniu pytał; gdzie jest Zosia? Zrób mi zdjęcie- powiedział do brata, chce do Zosi, gdzie moja Zosia? Zosia miała przyjechać następnego dnia, a podczas pakowania odebrała telefon od bełkoczącego ukochanego, który chciał koniecznie pogadać. Przyjechałam do Niego następnego dnia.  W drzwiach przywitał mnie Marcin, uśmiechnięty i wesoły jak to On. Chodziliśmy po korytarzu, i piliśmy herbatkę. Dostałam nawet od Marcina uroczą Walentynkę- zrobił ją sam. Gdy tak siedzieliśmy miałam wrażenie, że będzie tylko lepiej. Pani doktor powiedziała, któregoś dnia partnerowi że wycięła całość, że to łagodna zmiana jak wprowadziła w system i nic złego się nie wydarzy. Dziwiła mnie tylko jedna rzecz, dlaczego gdy chciałam zapytać o poszczególne postępowanie po operacji, nie chciała się przyznać, że ona to ona i uciekała. Jakie było Nasze zdziwienie kiedy pare tygodni później, całość guza okazało się 60-cioma %, a zmiana łagodna glejakiem wielopostaciowym, glioblastoma, wildtype. Jeden z gorszych nowotworów mózgu i glejaka. I po miesiącu od operacji mieliśmy wznowę mającą 5cm w jednym miejscu, czyli prawie dwa razy tyle co pierwotny guz….



A u Was też było owijanie w bawełnę? Czy polecieli bez ogródek? Ściskam Was Z.

Zdjęcie z prywatnego archiwum

https://buycoffee.to/glejaktonietak

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tzn. Wdowizm

Tak niszczy glejak…

20 mies z glejakiem, 20 w żałobie