Zwierzęta w chorobie


 Mówi się, że one czują. Czują, bo są mądre i mają zrozumienie, nie raz większe niż nie jeden człowiek. 

A jak jest z gadami? Z gadami? Tak bo mieliśmy gady, tzn. Dalej mamy gekony lamparcie, wówczas 2, obecnie 1. Uśpiłam jedną w wyniki jej choroby.  W każdym razie w temacie gadów Nasza ukochana S.-ka, bo to jej imię zawsze spała z moim M. Zawsze gdy ja szłam do pracy, to M. Zabijał czas snem. I brał do łóżka gekona. Tak też się stało, on szedł pod kocyk, a ona przy Jego ciele się grzała lub przy twarzy. Zawsze obie łagodne. Nigdy go nie ugryzły. To ja zawsze sprzątałam im terrarium, podawałam leki, to mnie ta chora gadzinka gryzła. Męża? NIGDY. Czy to przypadek? 

Gdy mój mąż, jako mój narzeczony nie mieszkał jeszcze ze mną, miał psa w domu. Ten pies zawsze z nim leżał. Albo pod jego łóżkiem, albo z nim. Pilnował go. 
Gdy gdziekolwiek pojechaliśmy gdzie były zwierzaki, do M leciały pierwsze. Zawsze całe skupisko przy nim. On miał w sobie tę magnetyczność, to coś. Może Jego ja, Jego wnętrze wołało w chorobie o wsparcie? Bardzo możliwe. Jednego nie mogę pojąć dlaczego on, dlaczego chodzącego Anioła nie ma wśród Nas, on był taki dobry. Miał mnóstwo marzeń, mieliśmy ich całą masę, to boli ten brak, to wszystko… 
                                                                     Zosia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tzn. Wdowizm

Tak niszczy glejak…

20 mies z glejakiem, 20 w żałobie