Bo oni czuwają, na dobre i na złe.
(Foto własne z galerii i własnej Twórczości)
Gdy wyszłam od Niego, w nocy (prywatnie mieszkaliśmy w wynajmowanym pokoju, na 20m2, zamknięte drzwi i okna wówczas były) poczułam chłód, i że ktoś się do mnie dobiera. Uznałam, że może mam halucynacje z przemęczenia i przełożyłam się spać na inną pozycje; jakie było moje zdziwienie gdy kładąc rękę pod poduszką, poczułam zimną dłoń we własnej dłoni. Powiedziałam tylko, dziękuję kochanie. Rano wstałam bardzo spokojna i chwile później telefon, od lekarza z hospicjum. Marcin odszedł, już go nie było. Czytając serię dr. Michaela Newtona możnaby rzecz, że parę godzin przed odejściem dusza potrafi być poza ciałem, po śmierci jest także do x dni. Te dni z kolej różnią się; w zależności kogo się słucha, czyjej teorii, badań… W każdym razie mnie seria Dr-a bardzo pomogła psychicznie.
Gdy parę miesięcy po śmierci, zmywałam naczynia i płakałam za M, talerz spadając ze zmywarki, złamał się na pół w locie i zawadził moją nogę. Pewnego dnia zaś, gdy na praktykach nie udało się załatwić mi tylu godzin, ilu chciałam poszłam nad Jego grób się wypłakać i następnego dnia dostałam propozycji kilka, w każdej z nich powtarzało się imię psycholożki, które było dla Nas obydwojga bardzo znaczące. Zawsze gdy proszę męża z serca, to tak wiele dostaje, nawet głupie miejsce parkingowe w Centrum stolicy.
Mieliśmy raz na uczelni bardzo durny przedmiot, i egzamin, nie mogłam się skupić, a chciałam zdać w cholerę… Gdy dostałam kartkę do ręki mało skóra na tyłku mi nie ścierpła… Jak się okazało później nie tylko mi. Siedząc nad kartką błagałam o pomoc z zaświatów, gdy nagle moja intuicja podpowiedziała mi; ZAZNACZAJ WSZĘDZIE B. I tak, zdałam. Tym oto sposobem. Myślę, że to nie są przypadki, nie za każdym razem gdy proszę. Bardzo wierzę, że to musi być on.
Na początku, nie mogłam sobie poradzić po stracie, i za każdym razem gdy kładłam się spać, czułam, że on się troszczy i mnie przytula. Nie raz tak miałam. Dlatego wiem jedno- oni są i zawsze będą- bez względu na to co my uważamy i czy wierzymy. Oni wiele razy Nam pomagają, gdy już jesteśmy w apogeum załamania nerwowego. I gry nie dajemy sobie rady, my mamy misję tu jeszcze, coś do zrobienia, a oni w tym będą Nam pomagać, z tej drugiej strony.
Zosia

Komentarze
Prześlij komentarz