Moja przemiana dzięki Niemu

 


Kobieta, z czym się kojarzy? No na pewno powabna, zadbana, mądra. Oczywiście uśmiech od ucha do ucha. Zna swoją wartość, za byle czym się nie obejrzy. Tak się przeważnie mówi. O dziwo w dzisiejszych czasach często słyszy się o kobietach, jako ofiarach przemocy. Zapuszczona, włosy nieuczesane, je byle gówno, nadwaga. Do tego siłownie widziała lata temu… Do tego skupiona wedle piramidy potrzeb na podstawowych rzeczach, co uniemożliwia jej samorealizacje i zadbanie o siebie; albo przesadnie; operacje plastyczne i nie tylko… napąpowane usta, zrobione ciało na wierzchu etc. 

Ja byłam kobietą zahukaną, całe lata bijącą się z otoczeniem o możliwość bycia sobą, o święty spokój, o możliwość zdania się na los; w stylu pierdole oceny, co nie są miarą wiedzy, po prostu korzystam z życia bo jestem młoda i tych lat nikt mi nie zwróci. Tak powinno być, ja walczyłam i lawirowałam między udawaniem, że jest wszystko ok i byciu wystarczającą (nie dla siebie, lecz świętego spokoju), a funkcjonowaniem, aby żyć mimo braku siły i ataków z każdej strony. Była depresja, była nerwica… i nie tylko. W miłości? Narcyzi, odrzucenie, wiecznie niezdecydowane czego chcą prototypy mężczyzn. Wieczne lata walki o przetrwanie, choć wyniki badań były perfekcyjne, a ja co raz silniejsze objawy i bóle psychosomatyczne. Miałam też masę marzeń, w tym auto które uratowało mi życie- tak, bo za każdym razem w kulminacji emocji i obojętności identyczne przejeżdżało. Dziś wiem, że to nie przypadek. Parę lat później kupiłam takie, od 4 lat jest ze mną. Jeżdżę  nią na zloty, kilka lat temu zepsuła się, i zabrał mnie na zlot takim autem mężczyzna- dzięki któremu ten blog powstał, i którego to życie od dziecka nie oszczędzało. Tak więc, jako kobieta zahukana, ktoś po raz pierwszy szczerze mnie zobaczył i okazał mi serce. Od pierwszego spotkania zaiskrzyło, potem były następne… mieliśmy plany… a potem ten jebany glejak wszystko spierdolił… Od początku rezonansu tłumaczyłam sobie, że to się skończy… bo to chwilowe i u Nas będzie tylko lepiej. Że to naczyniak, jakiś oponiak, cokolwiek,że wytną. Będzie pięknie, jak wcześniej… po hist pat, tonie leków i parszywej chemii już było co raz gorzej, to nie był ten sam człowiek. Nie raz się zastanawiam, czy powinien tą chemie brać… 

A jak u Waszych bliskich było? Co uważacie o chemii? 

            https://buycoffee.to/glejaktonietak

                                                                Zosia

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tzn. Wdowizm

Tak niszczy glejak…

20 mies z glejakiem, 20 w żałobie