(NIE) Konwencjonalnie
Hej! Kiedyś obiecałam, że podzielę się metodami niekonwencjonalnymi, które stosowaliśmy M. przy drugiej wznowie. Temat jest bardzo kontrowersyjny, ale mimo to chcę opisać. Podzielę się spostrzeżeniami.
Zaczęliśmy od rso, skąd mieliśmy nie wiem. M sam sobie znalazł, a wtedy nie mieszkaliśmy razem. Rso to są te oleje o wysokim thc, konopne, gotowane, z ekstraktami. To ten produkt, co u wielu osób zmniejszył guz, ale nie zawsze działa, od czego to zależy nie wiem. Może od pochodzenia i sposobu wykonania tego. W każdym razie na początku, przez 3/4 miesiące nie miał wymiotów, przy chemii domowej. Dla mnie było to nieprawdopodobne, padaczek było mniej, dużo łagodniejsze, rzadziej mowę odbierało.
Gdy na rso zaczęło brakować ja zaprowadziłam w pewnym momencie ówczesnego narzeczonego do pani numerolog. Miała nadać mu imię z intencją zdrowienia. A on miał je pisać na kartce ponad 30 dni, to miało się ucieleśniać i działać w stylu ,,programowania” mózgu. Marcin nie wierzył w te rzeczy, a ja zrobiłabym i wtedy też zrobić chciałam, aby wyszedł z tego. W każdym razie nie robił tego wcale, od wizyty.
Ja w pewnym momencie znalazłam metodę, kodów liczbowych. To także sposób programowania mózgu. Pisząc kody i dając sobie tzn. Dobrobyt, kodując mózg na przyciąganie, a jak wiemy wszystko tam się zaczyna.
Po pewnym czasie otrzymałam wiadomość od kobiety, której córka miała DIPG, glejaka pniu mózgu, korzystali z totalnej biologii, kontrolowali emocje. Dziewczynka także zmarła, tego dnia co M, tylko rok wcześniej. Doszli do tego, jakie zmiany i towarzyszące im w tym emocje, doprowadziły do choroby. Szczerze, wierzę mega mocno w to, że emocje ,,odkładają” się w organach i powodują choroby. Pani do której poszliśmy, uznała że człowiek co długo był sam, po trudnym związku, poznał kogoś kto chciał z nim wszystko mieć co najlepsze, i to ten powód. W tamtym czasie korzystałam z usług też pewnego mężczyzny, co również takie konsultacje prowadził, ale z domieszką medycyny germańskiej. Wskazał konflikt z osobą z otoczenia, a później kontrę konfliktu, który lata później był opozycją tego co myślał wiele lat. Po śmierci męża rozmawiałam na ten temat z kobietą stwierdziła na podstawie tego którym był dzieckiem, która ręka dominująca, i części w której był guz, że to obrona przed konfliktem opartym na przemocy, ze strony członka rodziny. I wiecie co? Wiem, jak się kurwi metody niekonwencjonalne i osoby, co to szerzą, ale ja jako studentka psychologii i osoba lata doświadczona przemocą i swoimi konfliktami jestem w to gotowa uwierzyć.
Kolejny temat to były ustawienia systemowe- Hellinger, na podstawie figurek, ale można też na osobach. To sposób czucia sytuacji, względem pozycji w jakiej znajdują się figurki, sama miałam to lata temu, szukając ukojenia dla swoich problemów zdrowotnych. W sytuacji Marcina pomogło, minimalnie. On nie wierzył w to, a było to podstawą do czegokolwiek. Ale nie żałuję, ZROBIŁAM WSZYSTKO, GDY MEDYCYNA BYŁA BEZRADNA.
Gdy choroba postępowała, poznałam wiele osób i wertowałam mase historii, telefon był w użyciu non stop, natrafiłam na bioenegoterapie, wiele chorych onkologicznie z tego korzysta. Opłacaliśmy co łaska tzn. Ładowanie energetyczne bliskiej osoby, o dziwo często po takich sesjach było więcej padaczek.
Oprócz tego jest bardzo podobna metoda, typu ZDENKO, tam mając Twoje zdjęcie, grupa osób jakby modliła się nad Twoim zdjęciem, działają coś ściągając etc. To także przerabialiśmy. No i oczywiście reiki u jednej z moich serdecznych koleżanek. To tzw. Uzdrawianie ale bez angażowania swojej energii.
Mieliśmy też na tapecie temat jakim jest homeopatka, i cukierkowe kulki. Używaliśmy też liposomalnej vitaminy C, zielonego jęczmienia, kwasów Omega i Vitaminy D3. Ja w domu obiady gotowałam sama, ciasta także, uczyłam się też pieczenia chleba własnej roboty… A on dostawał też kiszonki, od sympatycznej pani ze sklepu, która dorzucała, je Nam w gratisie do zakupów.
Od Naszej współlokatorki; dostałam też namiary na osobę co tworzy gansy; fiolki z pierwiastkami, na technologii keshe, system ten pozwala ubogacić wodę czy pożywienie w konkretne pierwiastki.
Pewna pani z grupy, o guzach mózgu dała Nam ściągniety ze Szwajcarii Vermox (lek przeciwpadożytniczy, popularny na grupie guzów mózgu i glejaków, z tym że mówi, się że pomaga tylko na LowGradeGlioma)
Na ostatnie kilka miesięcy przed śmiercią, rozmawiałam z panią od Koła Bruno Groeninga, i w imieniu Naszym pobierali (Hajnsztrung) tzw. Bożą siłę cudów.
Oczywiście zanim wyleje się wiadro pomyj dopiszę iż leki były brane cały czas, tak jak i odbywane wizyty lekarskie, nawet z psychologiem, psychoonkologiem i paychoterapeutą; wbrew oskarżeniom co poniektórych. Stało się jak się stało, ale… będąc we wznowie chodził 7.5miesięcy, żył 9miesięcy. I szczerze? Nie żałuje żadnej złotówki, i żadnej z metod, a prawda jest taka że gdy człowiek jest ,,na bąbie i kocha naprawdę, zrobi wszystko dla tej osoby. A nawet ,,zje gówno spod siebie” cytując osobę ode mnie z pracy. I szczerze? Nie żałuję ani jednej z poznanych osób, i ani grama miłości do M. Nie raz zastanawiam się czemu on… ale chyba się nie dowiem, choć jedna z osób od tych metod, stwierdziła że wziął na siebie karmę za cały ród, i ,,odkupił” w postaci choroby.
https://buycoffee.to/glejaktonietak
Zosia

Komentarze
Prześlij komentarz