(NIE) Wdzięczna pomoc
(Własny obrazek)
Hej! Dziś uznałam, podzielę się czymś szokującym. Otóż, gdy M chorował, pomagaliśmy też rozmową, czy podwiezieniem kogoś po drodze, z dobrego serca. Zawsze pomagałam ogromną iliść razy, M też. Wyobraźcie sobie sytuacje, dawni znajomi, chore zwierzę, z dziurą w brzuchu. Niewiele myśląc jedziemy do weta, oni kasy nie mają, za jedną wizytę zapłaci się- pożyczka. Tak też zrobiliśmy, wyobraźcie sobie, że gdy pewnego razu daliśmy im dłoń, zaczynało się pasożytowanie na całej ręce. Zosia daj, Zosia pożycz. To Zosia się wkurzyła i uznała, że pierdoli. Raz można, nie ciągle. I to była pożyczka, więc upomniałam się grzecznie, bo ów wtedy narzeczony, chory, i to poważnie. Za pare dni kolejna próba pasożytnictwa, postawiłam sprawę jasno, do tego auto usterkę miało, a woziłam nim Marcina na badania i do szpitala. Tak więc dostałam falę kurew, wyzwisk, za to że nie pomagam w potrzebie, i nie UTRZYMUJE kogoś obcego, i gwóźdź programu; oddana kasa, to niby była pożyczka dla mnie, a ja pracująca uczciwie, na wypłacie bezrobotnych balowałam. Tak! Hit, i wstyd. Nie mówiąc o groźbach i szantażach jakie dostałam, na komórkę. Za postawienie granic. Także uważajcie komu i jak pomagacie. Bo jak widać Ci potrzebujący tracą, tracą na kimś takim pazernym i podłym jak tutaj był przykład.
Hej! Dziś uznałam, podzielę się czymś szokującym. Otóż, gdy M chorował, pomagaliśmy też rozmową, czy podwiezieniem kogoś po drodze, z dobrego serca. Zawsze pomagałam ogromną iliść razy, M też. Wyobraźcie sobie sytuacje, dawni znajomi, chore zwierzę, z dziurą w brzuchu. Niewiele myśląc jedziemy do weta, oni kasy nie mają, za jedną wizytę zapłaci się- pożyczka. Tak też zrobiliśmy, wyobraźcie sobie, że gdy pewnego razu daliśmy im dłoń, zaczynało się pasożytowanie na całej ręce. Zosia daj, Zosia pożycz. To Zosia się wkurzyła i uznała, że pierdoli. Raz można, nie ciągle. I to była pożyczka, więc upomniałam się grzecznie, bo ów wtedy narzeczony, chory, i to poważnie. Za pare dni kolejna próba pasożytnictwa, postawiłam sprawę jasno, do tego auto usterkę miało, a woziłam nim Marcina na badania i do szpitala. Tak więc dostałam falę kurew, wyzwisk, za to że nie pomagam w potrzebie, i nie UTRZYMUJE kogoś obcego, i gwóźdź programu; oddana kasa, to niby była pożyczka dla mnie, a ja pracująca uczciwie, na wypłacie bezrobotnych balowałam. Tak! Hit, i wstyd. Nie mówiąc o groźbach i szantażach jakie dostałam, na komórkę. Za postawienie granic. Także uważajcie komu i jak pomagacie. Bo jak widać Ci potrzebujący tracą, tracą na kimś takim pazernym i podłym jak tutaj był przykład.
Zosia

Komentarze
Prześlij komentarz