Przypadłość zdrowotna

 


Hej! Dziś o zdrowiu, o tym jak zauważyłam że wiele Nas partnerek mężczyzn z glejakami tyje i się zaniedbuje po stracie. Wielu z Nas też siada zdrowie po gigantycznym stresie jakim jest choroba i śmierć partnera, a niejednokrotnie PROBLEMY RODZINNE i ocenianie Nas na każdym kroku. I powiem Wam, że ja też usiadłam. Zrobiłam się tak kurewsko nerwowa, miałam biegunki. Miałam bóle brzucha, w chorobie M na początku drogi też się ze mną podziało, ale minęło. Wróciło po stracie, gdy zdążyłam zażreć żałobę, naście razy. Zdążyłam zrobić x podejść do dbania o siebie, kontaktu z własnym wnętrzem. Bo najlepszy miałam przed poznaniem męża. Zdążyłam osobiście także zwyciężyć po ponad 10latach, i po raz kolejny podziało się. Ale tłumaczę sobie jak bardzo mam wszystkie obawy w dupie. Bo kiedyś musi być lepiej. Swoje się napłakałam i nadenerwowałam. Swoje odchorowałam, psychosomatycznie. Ale wiem, że dam radę. I pewne jest jak dwa razy dwa, że im więcej się pieprzy w chorobie, im mniej sprzymierzeńców i wrogów w otoczeniu, tym bardziej będziemy chorować. Bo to niemożliwością jest stać na czatach i gotowości, non stop i nie zwariować, albo psyche siądzie albo zdrowie fizyczne. Co innego pracować w zawodzie medycznym i stamtąd wyjść i dostawać pieniądze za pracę, co innego patrzeć na cierpienie bliskiej osoby i nie raz jako jedyny się zajmować kimś i dostawać za to omłot…

                                                                                    Zosia

https://buycoffee.to/glejaktonietak

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tzn. Wdowizm

Tak niszczy glejak…

20 mies z glejakiem, 20 w żałobie