Lęki

 


Hej! Dziś o lękach.. Bo je mam. Jak większość kobiet po stracie. Wiele z Nas boi się tego co przyniesie przyszłość. Mówią; zamień strach na ciekawość, ale to gówno prawda. Bo nie da się być ciekawym przyszłości świeżo po stracie. Można w zamian za to stać się ciekawym, po kilku latach szczęśliwego związku, choć strach będzie mimo to. Bo magicznie nie zniknie obraz ukochanej osoby w chorobie i na łożu śmierci. Ludzie co nie przeszli takiej trudnej drogi; uważają, że magicznie uda im się nas zeswatać, rozluźnić, oni Nam mózg nastawią, bo są cudotwórcami. I jakoś to będzie dobrze. A prawda jest taka, że my osoby po stracie musimy SAMI zwalczyć te lęki, przy np. Pomocy terapeuty, ale nie jakiegoś mądrali co chce podbić swoje ego. To tak jakby piekarza wpuścić na blok operacyjny, inna sprawa że ktoś zarzuci mi, że obwiniam otoczenie, nie obwiniam. Ja mam żal, za to że Nas w stracie ranią obojętnością, i chcą Nas nastawiać na dla swoich widzi misie, na tory we własnych przekonaniach. Mam żal do ludzi, że wpierdalają się w nasze historie, nie mając naszych emocji. Swoich emocji nie umieją okazywać to jakby nie ja się z tym użeram, ale jakim cudem, ktoś ma Nas zbywać, jakim cudem ktoś kto w swoim życiu ma burdel ma nas ,,ogarniać”. I w ogóle wchodzić z nami w interakcje, aby tylko pogadać kocopoły. Mnie się wydaje takie bez sensu.  Jakim cudem ktoś ma oceniać moje emocje jako żony po stracie. Jakim cudem ma oceniać ich sens i wmawiać mi swoje przekonania, tymbardziej kierować teksty o moim przyszłym życiu… 


https://buycoffee.to/glejaktonietak

                                                                            Zosia



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tzn. Wdowizm

Tak niszczy glejak…

20 mies z glejakiem, 20 w żałobie